Tempo było zawrotne, minut - 120, goli - pięć, a żółtych kartek - aż dziewięć. Szymon Marciniak miał mnóstwo pracy, ale dobrze poprowadził mecz Real Madryt - Chelsea (2:3 w rewanżu, 5:4 w dwumeczu). Polak nie ustrzegł się jednak błędu. - To nieduży błąd, ale kosztowny, bo padła bramka - mówi Marcin Borski, były sędzia międzynarodowy.