Przed stołecznym sądem stanął Łukasz Żak oskarżony o spowodowanie dramatycznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, w wyniku którego zginął ojciec rodziny. Podczas pierwszej rozprawy mężczyzna co prawda przeprosił, ale mimo że wdowa po panu Rafale siedziała niemal naprzeciwko, Żak mówiąc tak ważne słowa, nie spojrzał się w jej stronę ani razu. Wszystko czytał z kartki, patrząc jedynie na sędziego. Nie przeprosił też samej pani Eweliny, która straciła w wypadku męża. Zwrócił się za to do jej dzieci.