- Panowie, muszę jechać, bo mam sms: przyjedź kochanie, jestem gotowa - wystrzelił były reprezentant Polski Roman Kosecki na antenie Kanału Sportowego, śmiejąc się na głos. Artur Wichniarek nie wytrzymał i po tych słowach jedynie złapał się za głowę. Kosecki jednak na tym nie poprzestał.