Najpierw pomlaskał, rozejrzał się i przeszedł obok drewutni. Nagrano go tuż pod domem w Wetlinie. — Ale grubasek — komentuje głos zza kierownicy. To niedźwiedź, którego wizyty w Bieszczadach nie budzą już zdziwienia ani uśmiechu, lecz coraz większy strach.