Ponad 300 milionów odbiorców na całym świecie płaci za oglądanie nagich zdjęć i filmów na OnlyFans. Cztery miliony użytkowników natomiast publikuje swoje erotycznie treści online. Niektórzy stają się sławni, a inni pozostają anonimowi. Łączy ich to, że oni i całe legiony pomocników codziennie dostarczają widzom nowe materiały. Reporter "Bilda" o mało nie został jednym z nich, ale szybko się przekonał, że tego typu serwisy działają w "szarej strefie" i nagminnie oszukują odbiorców.