Gdy w środę rano, 10 września, media obiegła wiadomość o wtargnięciu rosyjskich dronów nad Polskę i czasowym wstrzymaniu operacji lotniczych, wielu pasażerów z niepokojem spojrzało na tablice odlotów. Z harmonogramu znikały kolejne rejsy, a w oczach podróżnych było więcej pytań niż odpowiedzi. Sprawdziliśmy, co działo się na lotnisku Rzeszów–Jasionka. Choć nie było tam paniki, atmosfera wyczekiwania była wyraźna. Nikt nie miał pewności, co wydarzy się za godzinę.