"Narastał huk samolotu, a potem jedno uderzenie. Huk. Dom się zatrząsł i było po wszystkim. No i nie mam domu już" — mówi "Faktowi" pan Tomasz, na którego dom w Wyrykach (woj. lubelskie) spadły szczątki zestrzelonego rosyjskiego drona. To cud, że zarówno on, jak i jego żona, w chwili uderzenia przebywali akurat na parterze budynku.