Zaczęło się od fatalnego błędu bramkarza gospodarzy i podyktowanego rzutu karnego. Jedenastki na gola nie zamienił jednak Maghnes Akliouche i od tego momentu rozpoczął się koszmar AS Monaco. Club Brugge urządził sobie trening strzelecki i w pierwszym czwartkowym meczu Ligi Mistrzów już do przerwy prowadził 3:0. To nie był koniec. Łącznie kibice zobaczyli aż pięć goli.