Pan Leszek, zamordowany w sylwestrową noc w Giżycku taksówkarz, znany był w okolicy ze swojej bezinteresownej pomocy, nigdy nie odmawiał wsparcia. — Kilka razy pomagał mi uruchomić samochód i nigdy nie chciał za to ani grosza. Zawsze był uprzejmy i koleżeński — mówi "Faktowi" pan Ireneusz, jego sąsiad. Mieszkańcy Giżycka w ramach podziękowania za pomoc, jaka płynęła od 78-latka, zdobyli się na wzruszający gest.