Mija rok odkąd 24-letnia Karolina Wróbel wyszła na chwilę z domu w Czechowicach-Dziedzicach i słuch po niej zaginął. "Wciąż łapię się na tym, że patrzę na telefon i czekam na wiadomość" — mówi "Faktowi" siostra zaginionej. Podejrzany w śledztwie jest 29-letni znajomy młodej mamy, Patryk B. Po wielu miesiącach spędzonych w areszcie zapewnia: nie zabiłem Karoliny. "Nie wierzę w to, że ona nie żyje" — przekonuje.