Zgłoszenie jak z horroru, ale rzeczywistość bardziej jak z baru. Mieszkaniec Siemiatycz (woj. podlaskie) chwycił za telefon i zadzwonił na numer alarmowy. Powiedział, że zabił żonę. Chwilę później… poprawił się i stwierdził, że kobieta "zmartwychwstała". Sam miał przy tym uśmiech na twarzy, ale policjanci potraktowali zgłoszenie jak każde inne. Poważnie.