Sąd i prokuratura nadal zajmują się sprawą śmierci Kamilka (†8 l.) z Częstochowy. Wkrótce miną trzy lata od tragedii, a winnych wciąż nie rozliczono. Przed Sądem Okręgowym w Częstochowie toczy się proces matki Kamilka Magdaleny B. i ojczyma Dawida B., który skatował pasierba na śmierć. Oprawców chłopca nie ma na sali sądowej, bo nie chcieli brać udziału w procesie. Pozbawiona praw rodzicielskich matka wysyła listy do piątki swoich dzieci przebywających sierocińcu. Nie wspomina w nich o Kamilku. Jak dowiedział się "Fakt", Magdalena B. dwukrotnie starała się o zwolnienie z aresztu, powołując się na brak kontaktu z dziećmi. Sąd nie przychylił się do jej wniosków.