W styczniu 2025 roku Aryna Sabalenka suchą stopą przeszła aż do ćwierćfinału - w pierwszych czterech spotkaniach seta nie były w stanie jej zabrać Sloane Stephens, Clara Tauson czy Mirra Andriejewa. Ta sztuka zaś udała się 33-letniej wówczas Anastazji Pawluczenkowej, która w meczu z liderką rankingu remisowała 1:1. Teraz mogło dojść do rewanżu, już w drugiej rundzie. Białorusinka swoją pracę wykonała wzorowo, został ruch Pawluczenkowej. A ta rywalizowała z zawodniczką klasyfikowaną o 653 miejsca niżej w rankingu WTA.