Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces 20-latka, który w marcu ubiegłego roku spowodował koszmarny wypadek. Wioząc po pijanemu dziewięciu kolegów, uderzył w latarnię, ogrodzenie i dachował. Zginęło dwóch nastolatków, wiezionych w bagażniku. — To było moje jedyne dziecko, moje wsparcie, moja przyszłość. Zostałam sama. Szymon, mam do ciebie wielki żal — mówiła matka jednego z tragicznie zmarłych chłopców, głośno szlochając.