Z dnia na dzień Aldona Sendal (36 l.) straciła siły, trafiła do szpitala i usłyszała diagnozę, która brzmiała jak wyrok. Była w ciąży, a jej szpik przestał pracować. Przez siedem miesięcy żyła w szpitalnej izolatce wielkości 2 na 3 m, walcząc jednocześnie o własne życie i o życie nienarodzonego dziecka. Lekarze musieli czekać, bo ratunek — przeszczep szpiku — mógł nadejść dopiero po porodzie. Ta historia to opowieść o strachu, determinacji i walce o dwa życia naraz.