Rok temu Amanda Anisimova rozpoczęła swój wielki powrót do ścisłej czołówki właśnie w Dosze - tu zdobyła tytuł WTA 1000. A później były finały Wimbledonu i US Open, ale też i prestiżowa wygrana w Pekinie. Eksperci zapowiadali, że wkrótce może zagrozić Arynie Sabalence, powalczyć o światową "1". To musi jednak poczekać, Amerykanka nie obroni w Katarze tytułu, poległa już na pierwszej przeszkodzie. Mimo że prowadziła z byłą liderką WTA już 7:5 i 3:0. A to przecież ona miała być największą rywalką Igi w górnej części drabinki.