- Ale to jest miłe! Płaczę - mówi Konrad Niedźwiedzki. To jego Władimir Semirunnij nazwał swoim "polskim tatą" tuż po tym, jak wywalczył srebrny medal igrzysk olimpijskich. Niedźwiedzki jest w Mediolanie szefem polskiej misji. I jest przekonany, że na tamtejszym torze czeka nas jeszcze dużo emocji. W sobotę wielkie nadzieje wiążemy ze startem Damiana Żurka.