Najpierw Hubert P. zwabił swoją ofiarę do mieszkania, później zaatakował ją młotkiem. Po wszystkim zadzwonił pod numer 112, powiedział, że zabił koleżankę, bo nakazały mu to "wewnętrzne głosy". Na szczęście ofiara przeżyła, a niedoszłym mordercą zajmują się służby.