Miał tylko nastawić bark. Trzy tygodnie później nie żył. Prokuratura bada dramatyczne kulisy leczenia 45-latka, który trafił na SOR w Radomiu ze zwichniętym barkiem. Według zawiadomienia lekarz miał podać mu znieczulenie ogólne bez anestezjologa i bez podłączenia do aparatury monitorującej funkcje życiowe. Sprawa jest poważna — śledczy mówią wprost o narażeniu życia pacjenta.