Siedział przy stole. Głowę miał opartą o blat. – Myślałem, że sobie wypił i śpi. Ale kiedy po kilku godzinach szturchnąłem go, okazało się, że nie żyje – powiedział "Gazecie Wyborczej" pan Kordian, mieszkaniec Domaniewic pod Olkuszem (woj. małopolskie). Jego dwaj bracia zmarli nagle w krótkim czasie. To nie były jedyne tajemnicze zgony w podolkuskiej miejscowości. – Ekshumacja dwóch pierwszych zmarłych nie wchodzi w grę – mówi nam prok. Piotr Piekarski z Prokuratury Rejonowej w Olkuszu.