Do ostatniej chwili nie wiedzieli, czy uda im się wydostać z Dubaju. Po trzech dniach czekania w końcu wsiedli do samolotu i wtedy usłyszeli, że w wieży kontroli lotów nie ma nikogo. Wszyscy uciekli, bo niedaleko spadł odłamek rakiety. Piloci mówili, że nigdy w życiu czegoś takiego nie przeżyli. Odetchnęli z ulgą, gdy udało im się wylądować w Poznaniu.