— Nie ma dnia, żebyśmy nie byli na cmentarzu. Staramy się funkcjonować, ale co to za życie. Tamtego wieczoru ten człowiek tak naprawdę zabił trzy rodziny — mówią reporterowi programu "Uwaga" bliscy ofiar tragedii na A1. Po ponad dwóch latach postanowili zabrać głos. Nie mogą znieść buty oskarżonego Sebastiana M., który przerzuca winę na ich najbliższych, którzy bronić się już nie mogą.