Tragedia na przystanku w Gdyni. "Łapał powietrze jak ryba". Nikt nie pomógł
Na oczach przechodniów upadł i zaczął "łapać powietrze jak ryba". Nikt nie rozpoznał, że to oddech agonalny. Nikt nie zaczął w porę reanimacji. Gdy przyjechali ratownicy, robili wszystko, co mogli: 11 defibrylacji, intubacja, tlen, leki. Ale było już za późno. Mężczyzna zmarł. Po tragedii na przystanku w Gdyni pracownicy pogotowia apelują: nie bój się udzielić pierwszej pomocy. Nie każdy oddech oznacza życie.