Co to był za mecz! Emma Raducanu zaczęła go kapitalnie, bo od szybkiego i pewnego prowadzenia aż 5:0. Ba, w kolejnym gemie miała nawet dwie piłki setowe i nagle... zaczęła przegrywać. Do głosu doszła Rebecca Sramkova i niewiele zabrakło, a wyrównałaby stan rywalizacji, odwracając losy tej partii. W drugiej odsłonie doszło do podobnej sytuacji, ale tym razem Raducanu szybciej się otrząsnęła i finalnie awansowała do ćwierćfinału WTA 500 w Londynie.