- Przychodzą protesty (wyborcze - red.), gdzie zamiast zarzutów są same inwektywy - mówiła I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska. Dodała, że otrzymują także protesty z "rosyjskimi pociskami", a wtedy muszą zawiadamiać policję. Manowska wskazywała też, że własnoręcznie przygotowywała jedzenie swoim pracownikom, którzy "ciężko pracowali całą czerwcówkę".