Wydawało się, że "zły chłopiec" polskiego żużla przeszedł metamorfozę. Sezon w barwach Innpro ROW-u Rybnik był w wykonaniu Maksyma Drabika zaskakująco spokojny - bez skandali i z solidnymi punktami. Jednak czar prysł. Stanisław Chomski, nowy selekcjoner reprezentacji Polski, próbował skontaktować się z zawodnikiem, ale odbił się od ściany. Jan Krzystyniak nie gryzie się w język i stawia diagnozę brutalną w swojej szczerości, że Maksym Drabik wrócił do swojego świata. - Niech Staszek sobie z nim da spokój - apeluje były menedżer.