W Gliwicach było o krok od tragedii. Dwoje małych dzieci bawiło się na zamarzniętym stawie Szachta. 41-letni tata jednego z maluchów stał i bacznie kibicował pociechom. Na szczęście w porę pojawiły się straż miejska i policja. Wiemy, jak 41-letni dorosły się tłumaczył.