— Nie da się tego wymazać z pamięci. Po morderstwie w Borowcach przestałam go traktować jak człowieka — mówi córka Jacka Jaworka. Dla niej Jaworek jest po prostu "panem Jackiem". Nie była na jego grobie. Młoda kobieta po tragedii w Borowcach zmieniła nazwisko. Nie chce być do końca życia "córką Jaworka". Nie chce, by jej dzieci poznały prawdę o dziadku. Kobieta zeznawała przed Sądem Rejonowym w Myszkowie, gdzie toczy się proces jej krewnej Teresy D. oskarżonej o ukrywanie potrójnego zabójcy z Borowców. Relacja 28-latki jest wstrząsająca. — Zastraszał nas — wspominała. — To ja i mama miałyśmy być jego celem. Janusz, Justyna nie byli jego celem. Zabił ich w emocjach — mówiła przed sądem zapłakana kobieta.