Lotem błyskawicy świat obiegła właśnie wiadomość, że na lotnisku w Los Angeles, pierwszy raz w 50-letniej historii lotów, pojawił się samolot E-4B Nightwatch, zwany również "samolotem dnia zagłady". Maszyna powstała po to, by chronić prezydenta USA i jego administrację w razie wybuchu wojny nuklearnej.