Nienawidzi wszelkiej celebry i hołdów, choć na trwale zapisała się w historii Polski i historii naszej gazety. Bez Heleny Łuczywo nie byłoby w czasach komunistycznej dyktatury podziemnego "Robotnika" i "Tygodnika Mazowsze", nie byłoby potem "Wyborczej".