Losy Naomi Osaki w Australian Open interesują polskich kibiców z dwóch powodów. Po pierwsze: to podopieczna Tomasza Wiktorowskiego, który dziś wyjątkowo często udzielał rad Japonce. A po drugie: to potencjalna rywalka Igi Świątek już w czwartej rundzie. Była dwukrotna mistrzyni tego turnieju świetnie zaczęła, szybko wygrała trzy gemy. A później pojawiły się ogromne problemy, Antonia Ruzić wyrównała na 1:1. Tuż po tym, jak przed Osaką pojawiło się... czerwone światło. Decydował więc trzeci set, w którym Chorwatka wygrywała 4:3, z przełamaniem.