Prokuratura w Chorzowie otrzymała opinię biegłego psychologa, który ocenił wiarygodność zeznań Mirelli ze Świętochłowic (43 l.). Kobieta od 27 lat nie opuszczała swojego mieszkania. Żyła w ukryciu przed światem. Jej historia wyszła na jaw, gdy sąsiedzi wezwali pogotowie i skrajnie wycieńczoną i schorowaną kobietę przewieziono do szpitala. — Zdaniem biegłego kobieta nie konfabulowała, gdy zeznała, że nie przetrzymywano jej w mieszkaniu siłą — mówi prokurator Sabina Kuśmierska, szefowa chorzowskiej prokuratury. Dlaczego zatem Mirella przez ponad ćwierć wieku izolowała się do świata? Ta zagadka wciąż wymaga rozwiązania. Śledztwo trwa.