Miał 37 lat, był w sile wieku. Akurat odbierał swojego syna z urodzin kolegi. Nagle na oczach 10-latka stracił przytomność. Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie Bartka, ale mieszkańca Ostrowa Wielkopolskiego nie udało się uratować. "Życie napisało swój scenariusz. Bartka nie ma już z nami" — żegnają go przyjaciele.