- Siedzieliśmy w biurze z zarządem, w czwórkę. Jak się zaczęło coś dziać, powiedziałem do zarządu, że jest temat z Ousmane Sowem. Zadałem pytanie, za ile byśmy go sprzedali? Każdy wziął karteczkę i napisał kwotę. Później wszyscy razem je odwróciliśmy. Nie było żadnej rozmowy wcześniej w tym temacie, a wszystkie kwoty różniły się maksymalnie o 5-10 proc. - opowiada w rozmowie z Interią Łukasz Milik, dyrektor sportowy Górnika Zabrze, który podzielił się z nami kulisami swojej pracy.