- To około 100 żołnierzy, z czego mniej więcej 30 "pod bronią". Reszta to inżynierowie za komputerem - mówi o amerykańskiej bazie wojskowej na Grenlandii podoficer amerykańskich sił powietrznych w rozmowie z Interią. Jak wskazuje, Pentagon jest przerażony tym, co się dzieje wokół arktycznej wyspy. I nie chodzi wcale o widmo inwazji, a o coś znacznie poważniejszego.