Jedni idą do łóżka — bez wyjaśniania, tuż po sprzeczce. Inni kłócą się godzinami, wymuszając przeprosiny. A jeszcze inni stosują ciche dni, kłopoty zamiatając pod dywan. To działa tylko na chwilę. — A w zdrowym godzeniu się chodzi o to, żeby na powrót poczuć, że ten człowiek obok nie stał się wrogiem — zwraca uwagę Katarzyna Kucewicz, psycholożka.