Zwycięzca znany od początku, jury zabijające emocje asekuranckim ustawianiem belki i Polacy w roli statystów. Święty Jacku z pierogami, jakie to były nudne wicemistrzostwa. I takimi byśmy je zapamiętali, gdyby nie pozasportowe czynniki, które całkowicie odmieniły ich obraz w niedzielę.