Rodzina i przyjaciele 23-letniego Nikodema do końca wierzyli, że odnajdzie się cały i zdrowy. 5 stycznia przed południem mężczyzna wyszedł z mieszkania przy ulicy Szegedyńskiej na warszawskich Bielanach, a o godz. 19.00 tego samego dnia miał spotkać się ze znajomymi w swoim mieszkaniu. Do domu jednak nie wrócił. Od tamtej pory jego losy były nieznane. Niestety, spełnił się najczarniejszy scenariusz. Po ponad dwóch tygodniach poszukiwań znaleziono ciało Nikodema.