W Polsce dochodziła 3.20 nad ranem, gdy marzenia Igi Świątek o skompletowaniu "Karierowego Wielkiego Szlema" legły w gruzach, wraz z ostatnią przegraną piłką w starciu z Jeleną Rybakiną. O swoim pierwszym tytule w Melbourne wciąż wtedy marzyła jeszcze Jelena Ostapenko, choć w grze podwójnej, w której w dwóch poprzednich edycjach grała tu w finałach. Wspólnie z Hsieh Su-wei zaczęła mecz godzinę po porażce Polki. Sprawę półfinału rozstrzygnął trzynasty gem w drugiej partii.