Istnieją takie gatunki (albo właściwie dziwne podgatunki) muzyczne, które bardzo niebezpiecznie balansują na granicy kiczu i powagi. Jednym z nich jest wywołujący od lat wiele różnych dyskusji divorced dad rock/metal, który 27 stycznia w Gliwicach wybrzmiał zarówno z tej lepszej, jak i gorszej strony.