Przez trzy lata skutecznie wymykał się policji, a gdy wrócił — odebrał sobie życie. Jacek Jaworek, podejrzany o potrójne zabójstwo w Borowcach, do dziś budzi skrajne emocje. Czy był bezwzględnym psychopatą? Jan Gołębiowski profiler, psycholog kryminalny i biegły sądowy przekonuje, że nie. — Zwykły budowlaniec, który z łatwością potrafił odnaleźć się w każdej sytuacji i przystosować do niej. Ukrywał się przez trzy lata, bo sprzyjało mu szczęście i błędy służb — mówi w rozmowie z „Faktem”.