- Na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć - tak o odejściu 86-letniego Mariana Kasprzyka powiedział mi ten, który od wielu lat, aż do ostatnich sekund życia towarzyszył mistrzowi olimpijskiemu na jego ziemskim szlaku wędrówki. U boku przyjaciela Józefa Sojki, w swoim bielskim mieszkaniu, tuż przed północą 2 lutego odszedł jeden z najwybitniejszych polskich pięściarzy w historii. Znów będzie u boku ukochanej żony Krysi, której choroba zaprowadziła go do najważniejszego triumfu. Zwycięstwa człowieka.