- Dobrze, że wygrało dobro polskiego sportu - napisał we wtorek Radosław Piesiewicz. W ten sposób skomentował finał głośnej przepychanki, jaką toczył z ministrem sportu Jakubem Rutnickim. Kością niezgody była akredytacja dla polityka na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie. W końcu na trzy dni przed startem imprezy doszło do przełomu. Jak zakończyła się cała sprawa?