Życie polityczne w jego filmach to spektakl przepełniony muzyką, śpiewem oraz intrygami. Jednocześnie Paolo Sorrentino jak nikt potrafił pokazać śmierć włoskiej demokracji. Gdyby nakręcił fabułę o Andrzeju Dudzie albo Karolu Nawrockim, to zgarnęlibyśmy wszystkie filmowe nagrody świata.