Niespełna rok temu na ulicach Chełma (woj. lubelskie) rozegrały się wyjątkowo dramatyczne wydarzenia. 20-letni dziś Szymon Cz., mając aż 2,4 promila alkoholu we krwi, zdecydował się wsiąść za kierownicę Toyoty. W aucie znalazło się aż dziewięciu jego kolegów. Szalony rajd po mieście zakończył się tragedią. W wypadku zginęli podróżujący w bagażniku Filip i Mateusz (†18 l.). Bartek (18 l.) trzeci z nastolatków, który siedział obok nich, cudem przeżył. Dostał drugie życie. "Ocknąłem się na czworakach obok samochodu" — zeznawał w sądzie.