W dorobku Zbigniewa Wodeckiego niewiele jest piosenek tak przewrotnych jak "Chałupy Welcome To". Artysta kojarzony z elegancją, romantycznymi balladami i estradową klasą nagle zaproponował utwór lekki, wakacyjny i pełen ironii. Dla jednych był to żart, dla innych symbol zmieniającej się obyczajowości, a dla samego Wodeckiego kolejny dowód na to, że muzyka rozrywkowa nie musi być ani banalna, ani jednowymiarowa.