Wyobraź to sobie: mieszkańcy całego globu mówiący w jednym języku – pastuszek z Mongolii mogący dogadać się z maklerem z Nowego Jorku. Rybak z Azorów rozprawiający z japońską turystką o połowie tuńczyka. Ty bez problemu proszący o dolewkę w gruzińskiej tawernie.