W całym poprzednim sezonie Jelena Ostapenko miała tylko dwa udane turnieje w singlu: najpierw w Dosze, później w Stuttgarcie. W obu ogrywała Igę Świątek, w Niemczech w finale rozbiła nawet Arynę Sabalenkę. A później wygrała dwa spotkania w Paryżu i przyszła czarna seria dwunastu kolejnych turniejów, w których była w stanie ograć maksymalnie jedną rywalkę. Aż w końcu przyszedł jej kres, w zakaskujących okolicznościach. Bo w spotkaniu z zawodniczką z TOP 10 światowego rankingu.