Iga Świątek nie wygra czwartego w karierze turnieju WTA 1000 w Dosze. Polka zakończyła imprezę na ćwierćfinale, ulegając Marii Sakkari 6:2, 4:6, 5:7. W całym meczu popełniła aż 38 niewymuszonych błędów. Ale nie zeszłaby z kortu pokonana, gdyby nie momentami znakomity tenis w wykonaniu Greczynki. - W ostatnim czasie były momenty, że nie wierzyłam w siebie, było mi bardzo trudno. Kiedy spadasz w rankingu, nie grasz dobrego tenisa, wtedy zaczynasz się dołować i myślisz, że nie wrócisz na wysoki poziom - nie kryła gorzkiej prawdy zwyciężczyni, dla której wygrana z Raszynianką ma być zwiastunem renesansu.