Kiedyś odpalenie samochodu na kable było prostą czynnością, którą prawie każdy kierowca potrafił wykonać. Wystarczyły przewody rozruchowe, które podłączało się do akumulatora drugiego auta i po kilku minutach problem był rozwiązany. W nowoczesnych samochodach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Skomplikowana elektronika, nietypowe rozmieszczenie akumulatorów i specyficzne wymagania producentów sprawiają, że bez wcześniejszego sprawdzenia kilku rzeczy lepiej nawet nie próbować.